Druk offsetowy drukarniapro.pl · blog

Rejestracja i pasowanie kolorów - dlaczego druk bywa „rozjechany"

Zdarzyło Ci się odebrać nakład i zobaczyć, że czarny kontur tekstu nie do końca pokrywa się z kolorem pod spodem? To nie wada projektu ani zły dzień operatora - to fizyka czterech osobnych blach spotykających się na jednym arkuszu. Wyjaśniamy, skąd się bierze „rozjazd" i jak go ograniczyć już na etapie przygotowania pliku.

Dostajesz nakład, rozpakowujesz paletę, bierzesz do ręki pierwszy arkusz i coś Cię gryzie w oku. Czarny tekst jakby lekko "uciekał" w bok od koloru tła. Cienka biała lub kolorowa linia tam, gdzie miała być równa krawędź. Dzwonisz do drukarni z pretensją, że "coś poszło nie tak", a po drugiej stronie słyszysz spokojne: "to normalne przy offsecie, to kwestia pasowania". I tu klient zwykle marszczy brwi, bo nikt mu wcześniej nie powiedział, że offset ma swoje fizyczne granice precyzji.

Więc zanim ktoś pomyśli, że to wymówka drukarza na własne niedociągnięcia - nie, to nie wymówka. To realne zjawisko wpisane w technologię, o którym warto wiedzieć zanim zaprojektujesz coś, co wymaga perfekcyjnej zgodności kolorów co do dziesiątej części milimetra.

Co to właściwie jest rejestracja i pasowanie

W druku offsetowym każdy kolor CMYK - cyjan, magenta, żółty i czerń - nakładany jest osobno, z osobnej formy (blachy), w osobnym przebiegu przez maszynę. Arkusz papieru przechodzi przez cztery (albo więcej, jeśli dochodzą kolory dodatkowe Pantone) zespoły drukujące, jeden po drugim, i za każdym razem musi trafić w to samo miejsce z dokładnością do ułamka milimetra. Rejestracja to właśnie ten proces ustawienia arkusza względem każdej kolejnej formy. Pasowanie to efekt końcowy - czy te cztery kolory faktycznie nałożyły się na siebie tak, jak zaplanował projektant.

Brzmi prosto na papierze. W praktyce to żonglerka arkuszem lecącym przez maszynę z prędkością kilku metrów na sekundę, gdzie papier się rozciąga, kurczy pod wpływem wilgoci, a sam mechanizm chwytaków ma swoją tolerancję mechaniczną. Maszyny offsetowe klasy przemysłowej (Heidelberg, KBA, Komori) potrafią utrzymać pasowanie w granicach 0,05–0,1 mm - to naprawdę dokładna robota. Ale zero nie istnieje. Zawsze zostaje jakiś margines błędu, nawet minimalny.

Dlaczego w ogóle dochodzi do przesunięcia

Papier to nie szkło. To materiał higroskopijny - chłonie wilgoć z powietrza i oddaje ją, w zależności od wilgotności w hali produkcyjnej, temperatury, a nawet tego jak długo arkusz leżał na stosie przed drukiem. Arkusz, który wszedł do maszyny lekko inny wilgotnościowo niż poprzedni, może rozciągnąć się o dziesiąte części milimetra - i tego już żaden operator nie naprawi ręcznie w locie, choć oczywiście maszyna cały czas się kalibruje i koryguje w trakcie pracy.

Do tego dochodzi mechanika samego przechwytywania arkusza - chwytaki na cylindrze muszą złapać papier dokładnie w tym samym punkcie za każdym razem, przy każdym kolorze. Przy nakładzie 10 000 arkuszy drukowanych w cztery kolory to 40 000 pojedynczych "chwyceń". Statystycznie któryś się nie uda idealnie. Dodaj do tego rozciąganie gumy offsetowej (blanketu), zmiany temperatury w hali w ciągu dnia pracy, drobne wahania napięcia farby - i zaczynasz rozumieć, że pasowanie 1:1 to nie jest domyślny stan rzeczy, to jest wynik ciągłej walki maszyny z fizyką.

Przykład z życia

Weźmy prostą wizytówkę z czarnym napisem na kolorowym tle - powiedzmy, białe litery na głębokim granatowym tle zbudowanym z C=100 M=80 Y=0 K=20. Jeśli forma z czarnym kanałem (K) przesunie się względem pozostałych trzech choćby o 0,15 mm, na krawędzi liter zobaczysz cieniutki rąbek koloru - niebieski albo fioletowy, w zależności od kierunku przesunięcia. Dla oka nieuzbrojonego w lupę to może być niezauważalne. Ale przy dużej czcionce, cienkiej linii albo precyzyjnej ramce graficznej - już tak, widać to gołym okiem, i klient słusznie się wtedy denerwuje.

Trapping, czyli jak drukarnie amortyzują ten problem

Tu wchodzi technika zwana trappingiem (nie mylić z pułapką kolorystyczną w sensie potocznym - to konkretny zabieg w przygotowaniu do druku). Polega na celowym, minimalnym poszerzeniu jednego koloru pod drugi w miejscu styku, żeby ewentualne przesunięcie rejestracji nie zostawiło białej szczeliny między obiektami. Zamiast dwóch kolorów stykających się idealną krawędzią "na styk", jeden z nich lekko "wchodzi" pod drugi, na przykład o 0,1–0,15 mm.

Robi to zwykle sama drukarnia w procesie przygotowania do druku (na etapie RIP-owania czy w programie do impozycji), a nie projektant w Illustratorze - ale są sytuacje, gdzie warto o tym pomyśleć już na etapie projektu, szczególnie przy elementach graficznych z dużymi płaszczyznami koloru stykającymi się z cienkimi liniami czy tekstem w innym kolorze.

Overprint kontra knockout: Jeśli w projekcie masz czarny tekst na kolorowym tle, upewnij się że czerń jest ustawiona jako "overprint" (nadruk), a nie "knockout" (wybicie). Przy overprincie czarny drukuje się na wierzchu kolorowego tła, więc nawet przy niewielkim przesunięciu rejestracji nie zobaczysz białej linii pod literami - bo pod spodem cały czas jest kolor, a nie "dziura" wycięta pod tekst.